Można uczyć się długo.

Regularnie.

Sumiennie.

Można przeczytać cały rozdział, zrobić notatki, obejrzeć wykład, rozwiązać serię ćwiczeń i poświęcić na naukę kilka godzin.

A potem przychodzi moment, w którym trzeba tej wiedzy naprawdę użyć.

Bez podręcznika.

Bez gotowego przykładu.

Bez nauczyciela podpowiadającego następny krok.

Bez informacji, jaki dokładnie typ zadania znajduje się przed nami.

I nagle pojawia się problem.

„Przecież się tego uczyłem. Dlaczego teraz nie potrafię tego zrobić?”

To pytanie jest ważniejsze, niż może się wydawać.

Ponieważ pokazuje różnicę między dwiema rzeczami, które w edukacji bardzo często traktujemy jak jedno:

uczeniem się czegoś

i

zdolnością do samodzielnego użycia tego, czego się uczyliśmy.

Między nimi nie ma automatycznego przejścia.

I właśnie w tej przestrzeni często ukrywa się problem.


Dużo nauki nie mówi jeszcze, co zostało wyuczone

Zdanie:

„Uczyłem się przez cztery godziny”

opisuje czas.

Nie opisuje jeszcze procesu poznawczego.

W ciągu tych czterech godzin można było:

  • czytać;
  • przepisywać;
  • zaznaczać;
  • słuchać;
  • rozpoznawać poprawne odpowiedzi;
  • odtwarzać informacje;
  • rozwiązywać problemy;
  • analizować błędy;
  • tworzyć własne przykłady;
  • porównywać strategie;
  • próbować zastosować wiedzę w nowych sytuacjach.

Wszystkie te czynności możemy potocznie nazwać nauką.

Ale nie rozwijają one dokładnie tych samych zdolności.

Dlatego liczba godzin nie wystarcza do oceny jakości uczenia się.

Lepsze pytanie brzmi:

Co potrafię teraz zrobić samodzielnie, czego wcześniej nie potrafiłem?


Aktywność nie jest jeszcze wynikiem

To jedna z najważniejszych różnic.

Można być bardzo aktywnym i jednocześnie ćwiczyć coś innego niż to, czego później będzie wymagała realna sytuacja.

Uczeń przepisuje rozwiązania.

Jest zajęty.

Student zaznacza najważniejsze fragmenty tekstu.

Jest zajęty.

Osoba ucząca się języka wykonuje sto ćwiczeń z wyborem właściwej odpowiedzi.

Jest zajęta.

Programista odtwarza kod z tutorialu.

Jest zajęty.

Ale aktywność sama w sobie nie odpowiada jeszcze na pytanie:

Jaką zdolność właśnie budujemy?

To pytanie zmienia sposób patrzenia na efektywną naukę.


Ćwiczenie wzmacnia przede wszystkim to, co rzeczywiście ćwiczymy

Załóżmy, że ktoś przez wiele godzin przepisuje gotowe rozwiązania.

Z czasem może robić to szybciej i dokładniej.

Ale jeśli późniejszym zadaniem jest samodzielne stworzenie rozwiązania, pojawia się luka.

Dlaczego?

Ponieważ:

wykonanie gotowej decyzji ≠ podjęcie decyzji

To samo dzieje się w wielu dziedzinach.

Jeżeli ciągle odpowiadamy z podpowiedzią, rozwijamy zdolność odpowiadania w obecności podpowiedzi.

Jeżeli wybieramy spośród gotowych odpowiedzi, ćwiczymy rozpoznawanie.

Jeżeli rozwiązujemy wyłącznie zadania, których typ jest wcześniej podany, niekoniecznie ćwiczymy rozpoznawanie typu problemu.

Praktyka nie wzmacnia abstrakcyjnie wszystkiego.

W dużej mierze wzmacnia operacje, które podczas niej rzeczywiście wykonujemy.


Można nauczyć się lekcji, nie ucząc się działania

Wyobraźmy sobie rozdział podręcznika.

Na początku znajduje się teoria.

Potem przykład.

Następnie dziesięć podobnych ćwiczeń.

Uczeń radzi sobie coraz lepiej.

To postęp.

Ale teraz usuńmy tytuł rozdziału.

Wymieszajmy zadania z kilku tematów.

Zmieńmy sposób sformułowania problemu.

Nie podawajmy, jakiej metody należy użyć.

Nagle wyniki mogą spaść.

Czy uczeń zapomniał?

Niekoniecznie.

W poprzedniej sytuacji sam rozdział dostarczał ważnej informacji:

„Teraz używamy tej metody”.

Po usunięciu tej wskazówki trzeba wykonać dodatkową operację:

samodzielnie rozpoznać, jaka metoda jest potrzebna.

Tego wcześniej można było w ogóle nie ćwiczyć.


Samodzielność jest osobnym wymiarem wiedzy

Często oceniamy wiedzę według odpowiedzi:

dobrze / źle

Ale to nie wystarcza.

Dwie osoby mogą udzielić tej samej poprawnej odpowiedzi w zupełnie innych warunkach.

Pierwsza potrzebowała:

  • przykładu;
  • pytania naprowadzającego;
  • pierwszego kroku;
  • podpowiedzi.

Druga samodzielnie:

  • rozpoznała problem;
  • wybrała metodę;
  • rozpoczęła rozwiązanie;
  • sprawdziła rezultat.

Na papierze:

dwie poprawne odpowiedzi.

Z punktu widzenia kompetencji:

dwa różne poziomy samodzielności.

Dlatego edukacja powinna pytać nie tylko:

Czy uczeń potrafi to zrobić?

ale również:

Jak wiele struktury musi mu dostarczyć otoczenie, aby potrafił to zrobić?


Pomoc może poprawić wynik i jednocześnie ukryć problem

To brzmi paradoksalnie.

Nauczyciel chce pomóc.

Uczeń nie odpowiada.

Nauczyciel daje wskazówkę.

Uczeń odpowiada poprawnie.

Kolejne pytanie.

Kolejna mała wskazówka.

Kolejna dobra odpowiedź.

Lekcja wygląda bardzo dobrze.

Ale istnieje pytanie, którego nie wolno pominąć:

Co wydarzy się bez nauczyciela?

Pomoc może zwiększyć bieżącą skuteczność.

Nie oznacza to automatycznie, że ta sama skuteczność jest już dostępna samodzielnie.

To nie argument przeciwko pomocy.

To argument za świadomym projektowaniem pomocy.


Dobra pomoc powinna zmieniać się wraz z uczniem

Na początku pełne wyjaśnienie może być konieczne.

Później wystarczy przykład.

Następnie mała wskazówka.

Potem pytanie.

Później tylko czas na zastanowienie.

Aż w końcu:

brak pomocy.

Możemy przedstawić ten proces tak:

wyjaśnienie → przykład → wskazówka → pytanie → czas → samodzielne działanie

Celem nie jest więc usunięcie wsparcia od pierwszej chwili.

Celem jest stworzenie takiego wsparcia, które może stopniowo zniknąć.

Jeżeli pomoc musi pozostać na zawsze, warto sprawdzić, jaka część kompetencji nie została jeszcze zbudowana.


Rozumienie podczas wyjaśnienia i samodzielne odtworzenie struktury to nie to samo

Nauczyciel może wyjaśnić temat doskonale.

Uczeń naprawdę rozumie.

Każdy krok jest logiczny.

Ale podczas wyjaśnienia ktoś już podjął wiele decyzji.

Nauczyciel zdecydował:

  • od czego zacząć;
  • co jest ważne;
  • co można pominąć;
  • jakie elementy połączyć;
  • w jakiej kolejności;
  • jaki przykład wybrać.

Uczeń podąża za gotową strukturą.

Później może potrzebować stworzyć tę strukturę sam.

To nowe zadanie.

Dlatego:

rozumiem cudze rozumowanie

nie oznacza automatycznie:

potrafię samodzielnie zbudować rozumowanie.


Dlaczego wszystko jest jasne, dopóki patrzę na notatki?

Notatki są użyteczne.

Ale mają ciekawą właściwość.

Mogą przechowywać część struktury za nas.

Patrzymy na stronę i widzimy:

  • nagłówki;
  • kolejność;
  • definicje;
  • strzałki;
  • przykłady;
  • wyróżnienia.

To wszystko pomaga.

Kiedy zamykamy notatki, część tej struktury znika z otoczenia.

I wtedy dopiero możemy sprawdzić:

co potrafimy odbudować samodzielnie?

Nie oznacza to, że trzeba przestać robić notatki.

Oznacza tylko, że notatka i wiedza człowieka nie są tym samym obiektem.


Zewnętrzna pamięć jest częścią kompetencji

Nie wszystko musi znajdować się w głowie.

Profesjonaliści korzystają z:

  • dokumentacji;
  • słowników;
  • norm;
  • baz danych;
  • literatury;
  • notatek;
  • wyszukiwarek;
  • specjalistycznych narzędzi.

Programista nie musi pamiętać każdej funkcji biblioteki.

Tłumacz może sprawdzić termin.

Inżynier może zajrzeć do normy.

Osoba ucząca się języka może sprawdzić rzadkie słowo.

Kompetencja nie oznacza:

„nigdy niczego nie sprawdzam”.

Obejmuje również wiedzę:

co trzeba pamiętać;

co można odtworzyć;

co można znaleźć;

gdzie tego szukać;

jak sprawdzić wiarygodność;

jak zastosować znalezioną informację.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy mylimy informację dostępną w notatkach z wiedzą dostępną samodzielnie.


„Rozumiem” może oznaczać mniej, niż sądzimy

Słowo rozumiem jest niezwykle szerokie.

Może oznaczać:

Rozumiem, kiedy ktoś mi to wyjaśnia.

Albo:

Potrafię wyjaśnić to własnymi słowami.

Albo:

Potrafię odtworzyć mechanizm.

Albo:

Potrafię przewidzieć konsekwencje zmiany warunków.

Albo:

Potrafię użyć tego w nowym problemie.

To nie są identyczne poziomy.

Dlatego po dobrym wyjaśnieniu warto czasem zrobić coś, co wydaje się niewygodne:

usunąć wyjaśnienie.

I zobaczyć, co pozostaje.


Zamknij źródło, zanim przeczytasz jeszcze raz

Jeśli materiał jest już znajomy, kolejny kontakt z nim może szybko przywrócić poczucie pewności.

Dlatego przed ponownym czytaniem warto spróbować:

  1. zamknąć źródło;
  2. zapisać główną ideę;
  3. odtworzyć zależności;
  4. wyjaśnić mechanizm;
  5. stworzyć własny przykład;
  6. wskazać miejsce, którego nie potrafimy odbudować.

Dopiero później porównać wynik ze źródłem.

Wtedy materiał nie tylko ponownie wchodzi do systemu.

Najpierw ujawnia się granica tego, co jest dostępne bez niego.


Nie ucz się całego rozdziału od nowa, jeśli brakuje jednego połączenia

Załóżmy, że po zamknięciu książki pamiętasz większość materiału.

Nie potrafisz tylko wyjaśnić jednego związku.

Naturalna reakcja:

„Muszę jeszcze raz przeczytać cały rozdział”.

Być może nie.

Możliwe, że potrzebujesz naprawić właśnie tę relację.

Brakuje:

  • definicji?
  • przyczyny?
  • warunku?
  • wyjątku?
  • kolejności?
  • związku między dwoma pojęciami?

Precyzyjne znalezienie luki może być bardziej wartościowe niż kolejne pełne przejście przez wszystko.

Efektywna nauka nie polega wyłącznie na dostarczaniu większej ilości informacji.

Polega również na coraz dokładniejszym rozpoznawaniu:

czego dokładnie jeszcze nie potrafię?


W języku obcym można znać bardzo dużo i nadal nie mówić swobodnie

To jeden z najbardziej widocznych przykładów różnicy między nauką a użyciem.

Osoba może znać:

  • tysiące słów;
  • reguły gramatyczne;
  • konstrukcje;
  • listy czasowników;
  • przykładowe dialogi.

A mimo to podczas rozmowy pojawia się problem.

Dlaczego?

Bo rozmowa nie pyta:

„Która odpowiedź jest poprawna?”

Rozmowa wymaga ciągłych decyzji.

Co chcę powiedzieć?

Jak bezpośrednio?

Jakiej konstrukcji użyć?

Które słowo jest dostępne wystarczająco szybko?

Jak zareagować na nieoczekiwaną odpowiedź?

Co zrobić, jeśli nie znam idealnego słowa?

Dlatego indywidualna nauka języka angielskiego nie może być sprowadzona wyłącznie do poznawania kolejnych reguł. Wiedza językowa musi stopniowo przechodzić w zdolność podejmowania decyzji komunikacyjnych bez gotowego scenariusza.


Znajomość słowa i dostępność słowa w rozmowie to dwa różne wyniki

Można spojrzeć na angielskie słowo i natychmiast rozumieć jego znaczenie.

A potem próbować powiedzieć to samo po angielsku — i słowo nie przychodzi.

To nie jest sprzeczność.

W pierwszej sytuacji zadanie brzmi:

rozpoznaj

W drugiej:

wygeneruj

Jeżeli trening przez większość czasu wymagał pierwszej operacji, nie powinniśmy automatycznie oczekiwać pełnej sprawności w drugiej.

Dlatego ćwiczenia powinny z czasem zbliżać się do rzeczywistego celu.


W języku niemieckim poprawność jest tylko częścią decyzji

Można znać kilka poprawnych konstrukcji i nadal nie wiedzieć, której użyć w konkretnej sytuacji.

Realna komunikacja wymaga uwzględnienia:

  • relacji między rozmówcami;
  • stopnia formalności;
  • intencji;
  • dystansu;
  • kontekstu;
  • oczekiwanego efektu wypowiedzi.

Dlatego podczas indywidualnej nauki języka niemieckiego samo zapamiętanie formy nie kończy procesu.

Trzeba jeszcze przejść od:

„znam tę konstrukcję”

do:

„potrafię zdecydować, czy właśnie tutaj jest ona właściwym wyborem”.


To samo dzieje się w matematyce

Uczeń patrzy, jak nauczyciel rozwiązuje zadanie.

Rozumie każdy krok.

Następnie dostaje bardzo podobne zadanie.

Rozwiązuje.

Potem pojawia się problem zapisany inaczej.

I nagle nie wiadomo, od czego zacząć.

Czy uczeń zapomniał wzoru?

Może.

Ale możliwe, że trudność pojawiła się wcześniej.

Nie rozpoznał struktury problemu.

Nie wiedział, jaki model wybrać.

Nie odróżnił informacji istotnej od nieistotnej.

Wcześniejsze przykłady wykonywały te decyzje za niego.

W takim przypadku więcej ćwiczeń identycznego typu może poprawić szybkość wykonywania znanej procedury, ale niekoniecznie zdolność samodzielnego wyboru.


W programowaniu tutorial może ukrywać najważniejszą część pracy

To szczególnie wyraźny przypadek.

Oglądamy tutorial.

Autor definiuje problem.

Dzieli go na części.

Wybiera strukturę.

Pisze pierwszą funkcję.

Potem drugą.

Wyjaśnia błędy.

Kod działa.

Wszystko wydaje się jasne.

Następnego dnia otwieramy pusty plik.

I pojawia się pytanie:

Co teraz?

Być może składnia nie została zapomniana.

Problem polega na tym, że tutorial dostarczał decyzji architektonicznych.

Uczący się wykonywał kolejne kroki, ale nie musiał sam ustalać, jakie kroki powinny istnieć.

Pusty plik usuwa tę podporę.

I właśnie wtedy ujawnia się różnica między:

rozumieniem rozwiązania

a

projektowaniem rozwiązania.


W przedmiotach akademickich odpowiedź nie jest całą kompetencją

Uczeń może znać wynik.

Może znać wzór.

Może nawet poprawnie wykonać obliczenia.

Ale kompetencja może obejmować znacznie więcej:

  • interpretację problemu;
  • wybór modelu;
  • rozpoznanie założeń;
  • ocenę danych;
  • wybór strategii;
  • kontrolę błędów;
  • interpretację wyniku.

Dlatego w Academic Subjects nie wystarczy pytać:

„Czy odpowiedź jest poprawna?”

Trzeba również pytać:

„Jak powstała?”


A co, jeśli przedmiot jest uczony przez inny język?

W warstwie Language + Subject sytuacja staje się jeszcze ciekawsza.

Uczeń może rozumieć fizykę.

Może również znać angielski.

Ale wyjaśnienie fizyki po angielsku wymaga koordynacji obu systemów.

Trzeba jednocześnie:

  • utrzymać model przedmiotowy;
  • dobrać terminologię;
  • budować zdania;
  • kontrolować precyzję;
  • śledzić logikę;
  • reagować na pytania.

Dlatego:

znajomość przedmiotu + znajomość języka

nie daje automatycznie:

zdolności pracy z przedmiotem w tym języku.

Połączenie również trzeba zbudować.


Wiedza musi przetrwać zmianę sytuacji

Załóżmy, że uczeń potrafi wykonać zadanie dokładnie w takiej formie, w jakiej ćwiczył.

Co się stanie, jeśli zmienimy:

  • liczby;
  • kolejność danych;
  • kontekst;
  • reprezentację;
  • język pytania;
  • ilość informacji;
  • obecność podpowiedzi?

Jeżeli kompetencja znika natychmiast po zmianie powierzchni, być może nauczyliśmy się zbyt wąskiej sytuacji.

Silniejsze uczenie się buduje zdolność rozpoznawania tego, co pozostaje niezmienne pod zmieniającą się formą.


Transfer nie jest dodatkiem po nauce

Czasami transfer traktujemy jak ostatni etap:

najpierw naucz się, potem kiedyś zastosujesz.

Ale jeśli realnym celem jest użycie wiedzy, możliwość przeniesienia jej do innej sytuacji powinna wpływać na sam sposób uczenia się.

Warto więc pytać już podczas nauki:

Co tutaj jest istotą?

Co jest tylko cechą tego przykładu?

Co pozostanie prawdziwe, jeśli zmienię kontekst?

Po czym rozpoznam ten sam mechanizm gdzie indziej?

Tak wiedza zaczyna odrywać się od jednej powierzchni.


Zmień przykład, zanim uznasz, że umiesz

Po zrozumieniu przykładu stwórz drugi.

Ale nie identyczny.

Zmień jeden element.

Potem drugi.

Zapytaj:

Czy zasada nadal działa?

Jeżeli tak — dlaczego?

Jeżeli nie — co dokładnie się zmieniło?

To pozwala zobaczyć granice zasady.

A znajomość granic jest często głębszą formą wiedzy niż umiejętność powtórzenia definicji.


Spróbuj wyjaśnić bez terminologii z podręcznika

To interesujący test.

Jeżeli rozumiesz mechanizm, spróbuj opisać go własnymi słowami.

Nie chodzi o zastępowanie precyzyjnego języka naukowego uproszczeniami.

Chodzi o sprawdzenie, czy za terminologią istnieje model.

Następnie wróć do precyzyjnych terminów.

Ruch:

termin → znaczenie → mechanizm → termin

może pokazać, czy pojęcie jest narzędziem rozumienia, czy tylko zapamiętanym słowem.


Zmień reprezentację

Jeżeli nauczyłeś się czegoś jako tekstu, przedstaw to jako:

  • schemat;
  • tabelę;
  • równanie;
  • oś czasu;
  • przykład;
  • opis słowny.

Potem wróć do zjawiska.

Bo:

reprezentacja nie jest tym samym co wyjaśnienie.

Strzałka może pokazywać relację.

Nie mówi jeszcze, dlaczego relacja istnieje.

Wzór może skompresować zależność.

Nie gwarantuje zrozumienia zjawiska.

Silna wiedza pozwala poruszać się między:

reprezentacją → zjawiskiem → mechanizmem → nową reprezentacją.


Nie każda trudność jest wartościowa

Jeżeli po usunięciu podpowiedzi uczeń zaczyna się męczyć, łatwo powiedzieć:

„Świetnie, teraz naprawdę się uczy”.

Niekoniecznie.

Trudność może wynikać z produktywnego samodzielnego myślenia.

Ale może też oznaczać:

  • brak podstaw;
  • przeciążenie;
  • niezrozumiałe instrukcje;
  • błędny model;
  • zbyt duży skok poziomu;
  • źle zaprojektowane zadanie.

Dlatego nie należy fetyszyzować wysiłku.

Pytanie brzmi:

Jaką operację poznawczą ten wysiłek wymusza?


Więcej ćwiczeń może wzmacniać niewłaściwą rzecz

To ważna konsekwencja.

Jeżeli uczeń ma problem z wyborem strategii, a my dajemy mu sto zadań tego samego typu, może stać się niezwykle sprawny w wykonywaniu tej strategii po jej wcześniejszym wskazaniu.

Ale pierwotny problem pozostaje.

Jeżeli osoba zna słowa, lecz nie potrafi ich szybko generować, kolejne ćwiczenia polegające wyłącznie na rozpoznawaniu mogą zwiększyć zasób rozpoznawany, nie rozwiązując problemu produkcji.

Jeżeli programista potrafi kopiować architekturę z tutorialu, kolejny tutorial może zwiększyć doświadczenie w śledzeniu tutoriali.

Dlatego:

ilość praktyki nie naprawia automatycznie niedopasowania praktyki do celu.


Najpierw określ, czego wymaga realne zadanie

To może być najważniejszy krok.

Zanim wybierzemy sposób nauki, warto zapytać:

Co będę musiał zrobić z tą wiedzą później?

Rozpoznać?

Przypomnieć?

Wyjaśnić?

Obliczyć?

Wybrać metodę?

Napisać?

Powiedzieć?

Zaprojektować?

Ocenić?

Przenieść do nowej sytuacji?

Jeżeli końcowe zadanie wymaga samodzielnego generowania, nauka powinna kiedyś zawierać samodzielne generowanie.

Jeżeli wymaga wyboru, trzeba ćwiczyć wybór.

Jeżeli wymaga transferu, trzeba zmieniać kontekst.

Jeżeli wymaga działania pod presją czasu, część praktyki musi uwzględnić dostępność pod takim obciążeniem.


Jak sprawdzić, czy nauka staje się samodzielną kompetencją?

Można przeprowadzić pięć testów.

Test 1: bez źródła

Czy potrafię zrobić coś z wiedzą, kiedy materiał nie znajduje się przede mną?

Test 2: bez wskazania metody

Czy sam rozpoznaję, czego użyć?

Test 3: z innym przykładem

Czy zasada działa, gdy powierzchnia problemu się zmienia?

Test 4: po czasie

Czy mogę odbudować wiedzę po przerwie?

Test 5: w realnym zadaniu

Czy potrafię wykorzystać ją do celu, dla którego się jej uczyłem?

Każdy z tych testów usuwa inną formę ukrytego wsparcia.


Nie pytaj tylko: „Ile się nauczyłem?”

To pytanie sugeruje, że wiedza jest ilością, którą można po prostu zgromadzić.

Czasem lepiej zapytać:

Co stało się bardziej niezależne ode mnie i od środowiska?

Czy potrzebuję mniej podpowiedzi?

Czy szybciej rozpoznaję problem?

Czy potrafię stworzyć przykład?

Czy zauważam wyjątek?

Czy umiem sprawdzić własne rozwiązanie?

Czy wiedza działa również po zmianie kontekstu?

To są oznaki zmiany kompetencji.


Efektywna nauka nie oznacza maksymalnej samodzielności od pierwszej minuty

Samodzielność jest celem, ale nie zawsze punktem startowym.

Początkujący może potrzebować bardzo silnego wsparcia.

Problem pojawia się wtedy, gdy warunki treningowe nigdy się nie zmieniają.

Jeżeli przez cały proces odpowiedź jest zawsze obok, nie wiemy, co wydarzy się bez niej.

Jeżeli metoda jest zawsze podana, nie ćwiczymy wyboru.

Jeżeli nauczyciel zawsze rozpoczyna rozwiązanie, nie ćwiczymy rozpoczynania.

Dlatego środowisko nauki powinno ewoluować.

Wsparcie może być potrzebne.

Ale powinno być świadomie regulowane.


Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy zrobiłem dużo?”

Można przeczytać więcej.

Zrobić więcej ćwiczeń.

Spędzić więcej godzin.

Zapisać więcej stron.

To wszystko może być wartościowe.

Ale ilość nie odpowiada jeszcze na pytanie o kierunek.

Silniejsze pytanie brzmi:

Czy sposób, w jaki się uczę, coraz bardziej przypomina operacje, których później będzie wymagało ode mnie realne zadanie?

Jeżeli tak, nauka i użycie zaczynają się do siebie zbliżać.

Jeżeli nie, można pracować bardzo ciężko i nadal pozostawiać między nimi dużą lukę.


Od nauki do użycia: praktyczny model

Zamiast:

czytaj → powtarzaj → rób więcej → miej nadzieję

można zbudować inny cykl:

zrozum
→ usuń część wsparcia
→ spróbuj samodzielnie
→ znajdź miejsce zatrzymania
→ sprawdź
→ popraw model
→ wybierz bez podpowiedzi
→ zmień przykład
→ zastosuj
→ wróć po czasie
→ zastosuj w nowej sytuacji

Nie każdy rodzaj wiedzy wymaga wszystkich etapów.

Numer telefonu nie jest teorią fizyczną.

Słownictwo nie jest projektowaniem oprogramowania.

Data historyczna nie jest analizą przyczyn historycznych.

Model nauki musi odpowiadać rodzajowi wiedzy.


W Levitin Language School pytamy nie tylko, czego uczeń się uczył

W Levitin Language School ważna jest różnica między wykonaniem zadania w warunkach wsparcia a zdolnością do samodzielnego działania.

Dotyczy to trzech warstw edukacyjnych:

Languages

Academic Subjects

Language + Subject

W językach uczeń może znać regułę, ale nie mieć do niej wystarczająco szybkiego dostępu w rozmowie.

W przedmiotach akademickich może znać wzór, ale nie umieć samodzielnie rozpoznać, kiedy go zastosować.

W programowaniu może rozumieć istniejący kod, ale nie potrafić zaprojektować rozwiązania od pustego pliku.

W warstwie Language + Subject może osobno znać język i przedmiot, a mimo to mieć trudność z koordynacją obu podczas rzeczywistego zadania.

Dlatego poprawna odpowiedź jest ważna.

Ale równie ważne jest pytanie:

Jak powstała?

Z podpowiedzią?

Z gotowym przykładem?

Po wskazaniu metody?

Czy poprzez samodzielne rozpoznanie, wybór, wykonanie i kontrolę?

To rozróżnienie zmienia sposób projektowania nauki.


Uczenie się ma prowadzić do czegoś więcej niż coraz lepszego uczenia się

Istnieje subtelna pułapka.

Można stać się bardzo dobrym w wykonywaniu czynności typowych dla nauki:

czytaniu podręcznika;

robieniu notatek;

rozwiązywaniu przewidywalnych ćwiczeń;

oglądaniu wyjaśnień;

śledzeniu tutoriali.

A jednak końcowym celem zazwyczaj nie jest:

być świetnym w studiowaniu materiału.

Celem jest coś zrobić.

Porozmawiać.

Napisać.

Rozwiązać.

Wyjaśnić.

Zaprojektować.

Zrozumieć nowe zjawisko.

Podjąć decyzję.

Dlatego skuteczność uczenia się należy ostatecznie oceniać nie tylko wewnątrz samego procesu nauki.

Trzeba sprawdzić, co dzieje się poza nim.


Jeśli uczysz się dużo, ale nadal nie potrafisz użyć wiedzy, nie zaczynaj od zwiększania liczby godzin

Najpierw sprawdź, gdzie znajduje się luka.

Czy rozumiesz?

Czy potrafisz odtworzyć bez źródła?

Czy potrafisz sam wybrać metodę?

Czy potrzebujesz podpowiedzi?

Czy umiesz zacząć od pustej kartki?

Czy potrafisz zmienić przykład?

Czy rozpoznajesz tę samą zasadę w innej sytuacji?

Czy wiedza jest dostępna po czasie?

Czy działa pod warunkami podobnymi do realnego zadania?

Dopiero wtedy można zdecydować, czego potrzebujesz więcej.

Czasem będzie to powtórzenie.

Czasem lepsze wyjaśnienie.

Czasem ćwiczenie bez podpowiedzi.

Czasem zmiana reprezentacji.

Czasem większa automatyzacja podstaw.

Czasem transfer.

Czasem po prostu inny rodzaj praktyki.


Nie chodzi o to, by uczyć się mniej. Chodzi o to, by wiedzieć, co buduje dana nauka

Duży wysiłek może być potrzebny.

Długi proces może być potrzebny.

Powtórzenia mogą być potrzebne.

Zapamiętywanie może być potrzebne.

Problem zaczyna się wtedy, gdy mierzymy jakość nauki wyłącznie ilością wysiłku.

Dużo pracy nie gwarantuje, że ćwiczyliśmy właściwą operację.

Dlatego warto odwrócić pytanie.

Nie:

„Ile jeszcze muszę się uczyć?”

Najpierw:

„Jaką zdolność ma zbudować następna godzina?”

To pytanie pozwala połączyć naukę z jej rzeczywistym celem.

Bo wiedza nie staje się użyteczna tylko dlatego, że spędziliśmy z nią dużo czasu.

Staje się użyteczna wtedy, gdy człowiek potrafi ją samodzielnie odnaleźć, wybrać, odbudować i zastosować w sytuacji, w której naprawdę jest potrzebna.


O autorze

Tymur Lewitin
Założyciel i dyrektor Levitin Language School oraz Language Learnings
Nauczyciel języków obcych, certyfikowany tłumacz i autor

Języki • Przedmioty akademickie • Język + przedmiot

© Tymur Lewitin. Wszelkie prawa zastrzeżone.