KOLUMNA AUTORSKA | TYMUR LEVITIN O JĘZYKU, ZNACZENIU I ODPOWIEDZIALNOŚCI

Tymur Levitin
Założyciel i dyrektor Levitin Language School oraz Language Learnings
Nauczyciel języków, certyfikowany tłumacz i autor


Porównajmy dwa zdania:

Wiedziałem.

Wiedziałbym.

Różnica jest niewielka.

Kilka liter.

A jednak pierwsze zdanie może opisywać fakt, podczas gdy drugie otwiera przestrzeń dla czegoś, co wcale nie musi należeć do rzeczywistości.

Jeszcze ciekawiej robi się tutaj:

Gdybym wiedział…

To zdanie może prowadzić do przeszłości, teraźniejszości, warunku, żalu, wyjaśnienia albo czysto hipotetycznego scenariusza.

Nie dlatego, że słowo by ma jedno magiczne znaczenie.

Dlatego, że język pozwala nam zrobić coś niezwykłego:

oddzielić to, co się wydarzyło, od tego, co mogłoby się wydarzyć.

„Wiedziałem” opisuje świat. „Wiedziałbym” zaczyna go przebudowywać

Wyobraźmy sobie prostą sytuację.

Ktoś pyta:

Czy wiedziałeś o spotkaniu?

Odpowiadam:

Wiedziałem.

Albo:

Nie wiedziałem.

Poruszamy się w świecie faktów.

Spotkanie istniało.

Moja wiedza albo jej brak również należą do tego świata.

Ale mogę powiedzieć:

Gdybym wiedział o spotkaniu, przyszedłbym.

I nagle język przestaje tylko relacjonować rzeczywistość.

Tworzy drugi scenariusz.

Rzeczywistość:

Nie wiedziałem → nie przyszedłem.

Scenariusz alternatywny:

Wiedziałbym / gdybym wiedział → przyszedłbym.

Ten drugi ciąg wydarzeń nigdy nie musiał istnieć.

A mimo to potrafimy go zbudować, zrozumieć i przedyskutować.

W polskim warunkowość potrafi wejść do środka słowa

To właśnie czyni polski szczególnie interesującym.

Mamy:

gdy + by + m → gdybym

gdy + by + ś → gdybyś

gdy + by → gdyby

gdy + by + śmy → gdybyśmy

gdy + by + ście → gdybyście

Osoba gramatyczna nie musi więc pojawić się wyłącznie w końcówce czasownika.

Informacja o niej może zostać związana z elementem warunkowym.

Gdybym wiedział…

już na początku zdania mówi nam więcej niż samo:

gdyby…

To dobry przykład szerszej zasady: języki nie tylko posiadają różne słowa. One inaczej rozmieszczają informację gramatyczną.

Dlatego nauka języka polskiego nie powinna sprowadzać się do szukania odpowiedników słowo za słowo. Trzeba również zauważyć, gdzie dany język przechowuje informację i kiedy wymaga jej od mówiącego.

Czy „gdybym wiedział” mówi o przeszłości?

Nie zawsze.

Załóżmy, że ktoś pyta mnie teraz o odpowiedź, której nie znam.

Mogę powiedzieć:

Gdybym wiedział, powiedziałbym ci.

Po angielsku:

If I knew, I would tell you.

Nie mówię o utraconej możliwości z wczoraj.

Mówię o aktualnej sytuacji:

teraz nie wiem.

A teraz:

Gdybym wtedy wiedział, powiedziałbym ci.

Tutaj kontekst może przesunąć nas ku przeszłości.

W języku angielskim, jeśli chodzi o zamkniętą, kontrfaktyczną przeszłość, otrzymamy zazwyczaj:

If I had known, I would have told you.

Polskie gdybym wiedział nie musi samo wykonać całej pracy, którą angielski rozdziela pomiędzy kilka form.

I właśnie dlatego mechaniczne dopasowywanie czasów pomiędzy językami tak często prowadzi do błędów.

Języki nie muszą zaznaczać tych samych granic w tym samym miejscu

To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie daje porównywanie języków.

Weźmy:

Gdybym wiedział, że przyjdziesz, przygotowałbym kolację.

Angielski:

If I had known you were coming, I would have made dinner.

Niemiecki:

Wenn ich gewusst hätte, dass du kommst, hätte ich das Abendessen vorbereitet.

Nie chodzi o to, by uznać jeden język za bardziej precyzyjny od drugiego.

Każdy z nich organizuje informację inaczej.

W jednym miejscu ważną rolę odgrywa konstrukcja czasu.

W innym — tryb.

Jeszcze gdzie indziej — kontekst, aspekt, partykuła, szyk albo relacja pomiędzy częściami zdania.

Dlatego dobre tłumaczenie nie polega na przenoszeniu elementów jeden po drugim.

Najpierw trzeba ustalić:

jaka relacja istnieje pomiędzy wypowiedzią a rzeczywistością?

Dopiero później można zapytać:

jak dany język tę relację koduje?

„By” nie jest po prostu polskim odpowiednikiem „would”

To częsta pułapka.

Widzimy:

zrobiłbym

i:

I would do

więc łatwo zbudować w głowie prostą równość:

by = would

Taka pomocnicza analogia czasem działa.

Ale jako model języka jest zbyt słaba.

Porównajmy:

Chciałbym kawę.

I would like a coffee.

Tutaj podobieństwo jest wyraźne.

Ale:

Gdybym wiedział…

If I knew…

W angielskiej części warunkowej nie pojawia się would.

Albo:

Powiedział, że przyjdzie.

He said he would come.

Angielskie would pełni tutaj inną funkcję niż polskie by.

A więc dwie formy mogą się spotykać w wielu tłumaczeniach, ale nie stają się przez to tym samym elementem systemu.

To ważna lekcja również poza tym konkretnym przykładem:

odpowiednik w tłumaczeniu nie jest automatycznie odpowiednikiem gramatycznym.

Warunek nie musi oznaczać żalu

Zdanie:

Gdybym wiedział, pomógłbym.

łatwo odczytać jako żal.

Być może ktoś naprawdę żałuje, że nie pomógł.

Ale możemy powiedzieć:

Gdyby temperatura spadła poniżej zera, woda zamarzłaby.

Nie ma tu żalu.

Albo:

Gdyby dokument dotarł wcześniej, moglibyśmy zakończyć procedurę wczoraj.

To może być zwykłe wyjaśnienie.

Albo:

Gdyby przyjąć inne założenie, wynik byłby zupełnie inny.

To już niemal język analizy naukowej.

Konstrukcja warunkowa daje nam model zależności.

Emocja zależy od tego, co człowiek robi z tym modelem.

Może żałować.

Może oskarżać.

Może się usprawiedliwiać.

Może analizować.

Może przewidywać.

Może prowadzić eksperyment myślowy.

Gramatyka tworzy możliwość.

Znaczenie powstaje w użyciu.

Czasami jedno „gdyby” zmienia całą biografię

Wyobraźmy sobie:

Gdybym dwadzieścia lat temu wyjechał do innego kraju, dziś mówiłbym innym językiem na co dzień.

Warunek znajduje się w przeszłości.

Rezultat — w teraźniejszości.

Ale najciekawsze jest coś jeszcze.

Nie opisujemy pojedynczego wydarzenia.

Budujemy alternatywną historię człowieka.

Inny kraj.

Inne środowisko.

Inne kontakty.

Być może inna praca.

Inne codzienne decyzje językowe.

Jedna zmieniona decyzja w przeszłości może w takim zdaniu stworzyć zupełnie inną teraźniejszość.

I język pozwala nam przejść przez tę nieistniejącą biografię w ciągu kilku sekund.

„Gdybym wiedział wtedy to, co wiem dzisiaj”

To zdanie jest jeszcze ciekawsze:

Gdybym wiedział wtedy to, co wiem dzisiaj, podjąłbym inną decyzję.

Są tu dwa punkty wiedzy.

wtedy

oraz

dzisiaj.

Dzisiejszy człowiek posiada informację, której nie miał jego wcześniejszy odpowiednik.

Mówiący wykonuje więc niezwykłą operację:

bierze dzisiejszą wiedzę
→ przenosi ją do dawnego siebie
→ zmienia warunek
→ oblicza inną decyzję.

To już nie jest zwykłe mówienie o czasie.

To zmiana punktu poznawczego, z którego oceniamy wydarzenie.

Dlatego pytanie:

„Jaki to czas?”

często pojawia się za wcześnie.

Najpierw trzeba ustalić:

kto wie co — i w którym momencie?

Jest jeszcze jedno pytanie: czy naprawdę nie mogłem wiedzieć?

Powiedzmy:

Gdybym wiedział, postąpiłbym inaczej.

Brzmi rozsądnie.

Ale rozmówca może odpowiedzieć:

Mogłeś wiedzieć.

Albo mocniej:

Powinieneś był wiedzieć.

I nagle problem się zmienia.

Pierwsze zdanie konstruowało alternatywną rzeczywistość.

Odpowiedź pyta o odpowiedzialność w rzeczywistości faktycznej.

Czy informacja była dostępna?

Czy należało ją sprawdzić?

Czy brak wiedzy był niezależny od człowieka?

Czy był konsekwencją jego własnej decyzji?

Dlatego konstrukcje kontrfaktyczne są interesujące nie tylko dla gramatyki.

Pozwalają zobaczyć, jak język uczestniczy w rozmowach o przyczynie, winie, odpowiedzialności i konsekwencjach.

Nie zaczynałbym od nazwy „tryb warunkowy”

Nazwy są potrzebne.

Tryb przypuszczający.

Okres warunkowy.

Zdanie warunkowe.

Konstrukcja kontrfaktyczna.

Każda z tych kategorii pomaga uporządkować system.

Ale jeśli uczeń zaczyna wyłącznie od terminów, może nauczyć się rozpoznawać konstrukcję, nie rozumiejąc decyzji, która ją stworzyła.

Dlatego najpierw zapytałbym:

Co wydarzyło się naprawdę?

Potem:

Co zmieniamy w wyobraźni?

Następnie:

Czy ta alternatywa jest jeszcze możliwa, czy już zamknięta?

I:

Jak zmieniłby się rezultat?

Dopiero wtedy forma:

gdybym wiedział

przestaje być zestawem końcówek.

Staje się narzędziem myślenia.

Język potrafi zachować dwie historie naraz

W rzeczywistości wydarzyła się tylko jedna.

Nie wiedziałem.

Nie poszedłem.

Nie powiedziałem.

Nie wybrałem.

Nie zmieniłem decyzji.

Ale język pozwala zachować obok niej drugą:

gdybym wiedział…

gdybym poszedł…

gdybym powiedział…

gdybym wybrał inaczej…

Ta druga historia nie konkuruje z faktem.

Nie usuwa go.

Nie cofa czasu.

Pozwala natomiast zobaczyć zależność pomiędzy warunkiem a konsekwencją.

I być może właśnie dlatego takie małe elementy jak polskie by są znacznie ciekawsze, niż sugerowałaby ich długość.

Kilka liter potrafi oddzielić fakt od możliwości.

A czasami —

całą rzeczywistość od świata, który nigdy nie powstał.


Czytaj również

Jeśli interesuje Cię polski nie jako zbiór odpowiedników, lecz jako system znaczeń, form i decyzji mówiącego, zobacz naukę języka polskiego w Levitin Language School.

Profil autora — Tymur Levitin


Autor: Tymur Levitin
Założyciel i dyrektor Levitin Language School oraz Language Learnings, nauczyciel języków, certyfikowany tłumacz i autor.

© Tymur Levitin. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Rubryka: Kolumna autorska: Tymur Levitin o języku, znaczeniu i odpowiedzialności