Uczeń zna definicję inflacji.
Potrafi wyjaśnić, czym jest PKB.
Wie, jak wyglądają krzywe popytu i podaży.
Pamięta pojęcie kosztu alternatywnego.
Rozwiązał już dziesiątki podobnych zadań.
A jednak wystarczy zmienić jeden element sytuacji i nagle pojawia się problem:
która z poznanych odpowiedzi nadal jest poprawna?
To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwe myślenie ekonomiczne.
Nie wtedy, gdy potrafimy powtórzyć definicję.
Nie wtedy, gdy rozpoznajemy znajomy wykres.
Nawet nie wtedy, gdy potrafimy zastosować wyuczony schemat.
Ekonomiczne myślenie zaczyna się wtedy, gdy potrafimy zapytać:
Od czego zależy odpowiedź?
Angielski artykuł, od którego rozpoczął się ten klaster tematyczny:
Samodzielna wersja niemiecka:
Samodzielna wersja rosyjska:
Samodzielna wersja ukraińska:
Polska wersja rozwija ten problem z jeszcze innej strony:
w ekonomii odpowiedź często jest poprawna nie sama w sobie, lecz w określonych warunkach.
„Cena wzrosła, więc ludzie kupią mniej” — czy na pewno?
To jedno z najbardziej intuicyjnych zdań ekonomicznych.
Cena rośnie.
Konsumenci kupują mniej.
Ale spróbujmy nie zatrzymywać się na pierwszej odpowiedzi.
O jaki produkt chodzi?
Czy można z niego łatwo zrezygnować?
Czy istnieją substytuty?
Czy ich ceny również się zmieniły?
Jak duży jest wzrost ceny?
Jaki udział w budżecie konsumenta stanowi ten produkt?
Czy konsumenci spodziewają się dalszych podwyżek?
Czy cena może być dla nich sygnałem jakości?
Czy mówimy o reakcji natychmiastowej, czy o zachowaniu po kilku miesiącach?
Nagle proste zdanie staje się początkiem analizy.
Nie dlatego, że pierwsza odpowiedź była bezużyteczna.
Dlatego, że miała warunki zastosowania.
Definicja mówi, czym coś jest. Ekonomia pyta, jak to działa
Weźmy inflację.
Możemy nauczyć się poprawnej definicji.
To konieczne.
Ale definicja nie odpowiada jeszcze na pytania:
Dlaczego ceny rosną?
Czy wszystkie rosną w takim samym tempie?
Co dzieje się z płacami?
Jak zmienia się siła nabywcza?
Jak reagują gospodarstwa domowe?
Jak reagują przedsiębiorstwa?
Co dzieje się z oszczędnościami?
Jak zmieniają się decyzje kredytowe?
Kto może zyskać?
Kto może stracić?
Jaką rolę odgrywają oczekiwania?
Czy oczekiwanie przyszłej inflacji może zmienić zachowanie ludzi już dzisiaj?
Definicja pozwala ustalić, o czym mówimy.
Myślenie ekonomiczne pozwala badać, co to zjawisko robi wewnątrz systemu.
To dwie różne kompetencje.
W ekonomii warto szukać nie odpowiedzi, lecz mechanizmu
Załóżmy, że państwo wprowadza nowe rozwiązanie gospodarcze.
Możemy zapytać:
Jaki będzie skutek?
Ale lepsze pytanie brzmi:
Jaki mechanizm ma doprowadzić do tego skutku?
Co się zmienia?
Czy zmieniają się koszty?
Ograniczenia?
Ryzyko?
Dostępność?
Informacja?
Bodźce?
Kto zauważy tę zmianę?
Jak może na nią zareagować?
Jak reakcja jednego uczestnika wpłynie na drugiego?
I wreszcie:
czy te reakcje wzmocnią pierwotny efekt, osłabią go czy stworzą zupełnie nowy?
Tak zaczyna wyglądać ekonomia jako system decyzji.
Przydatna mapa myślenia ekonomicznego
Wiele sytuacji można analizować za pomocą następującego ciągu:
rzadkość zasobów → ograniczenia → bodźce → decyzje → alternatywy → interakcje → konsekwencje → sprzężenia zwrotne
Nie jest to uniwersalne równanie ekonomii.
To mapa pytań.
Rzadkość zasobów
Nie możemy jednocześnie zrealizować wszystkich możliwości.
Ograniczone są:
pieniądze,
czas,
praca,
surowce,
energia,
ziemia,
moce produkcyjne,
informacja,
uwaga.
Ograniczenia
Co rzeczywiście zawęża dostępny wybór?
Dochód?
Prawo?
Technologia?
Czas?
Geografia?
Brak informacji?
Moce produkcyjne?
Bodźce
Co sprawia, że jedna możliwość staje się bardziej lub mniej atrakcyjna?
Decyzje
Jak na zmianę reagują ludzie, firmy lub instytucje?
Alternatywy
Z czego rezygnują, wybierając daną możliwość?
Interakcje
Co się dzieje, gdy decyzje wielu uczestników zaczynają wpływać na siebie nawzajem?
Konsekwencje
Co zmienia się w wyniku tych decyzji?
Sprzężenia zwrotne
Jak powstały rezultat wpływa na kolejną rundę decyzji?
Ostatni element jest szczególnie ważny.
Gospodarka nie tylko reaguje na zmianę.
Uczestnicy gospodarki reagują również na skutki własnych wcześniejszych reakcji.
Rzadkość nie oznacza po prostu, że czegoś jest bardzo mało
Możemy mieć wystarczająco dużo pieniędzy na książkę.
Możemy mieć wystarczająco dużo pieniędzy na kolację.
Ale ta sama kwota może nie wystarczyć na obie rzeczy jednocześnie.
Mamy wolny wieczór.
Możemy go przeznaczyć na:
pracę,
naukę,
odpoczynek,
rodzinę,
sport.
Nie możemy jednak wykorzystać tej samej godziny w pełni do wszystkich tych celów jednocześnie.
Państwo również nie może użyć tej samej jednostki zasobów równocześnie w kilku miejscach.
Rzadkość oznacza więc coś więcej niż fizyczny brak.
Oznacza konieczność wyboru.
A wybór prowadzi do jednego z najważniejszych pojęć ekonomicznych.
Koszt alternatywny pozwala zobaczyć niewybraną możliwość
Załóżmy, że ktoś spędził dwie godziny na nauce ekonomii.
Ile go to kosztowało?
Jeżeli materiały były bezpłatne, odpowiedź:
zero
jest ekonomicznie niepełna.
Te dwie godziny mogły zostać wykorzystane inaczej.
Na pracę.
Sen.
Inny przedmiot.
Spotkanie.
Odpoczynek.
Koszt alternatywny zmusza więc do pytania:
jaka najcenniejsza alternatywa nie została wybrana?
Ten sam mechanizm działa w przedsiębiorstwie.
Kapitał zainwestowany w projekt A nie może w tym samym czasie finansować projektu B.
Moce produkcyjne wykorzystane do jednego produktu nie są w tej samej chwili dostępne do innego zastosowania.
Zasoby publiczne wykorzystane w jednym miejscu mają alternatywne zastosowania.
Ekonomia interesuje się więc również tym, co mogło się wydarzyć, ale się nie wydarzyło z powodu dokonanego wyboru.
Cena równa zero nie oznacza kosztu równego zero
Produkt może być bezpłatny dla użytkownika.
Ale jego powstanie może wymagać:
pracy,
czasu,
infrastruktury,
danych,
reklamy,
środków publicznych,
energii,
uwagi.
Dlatego pytanie:
Ile zapłacił użytkownik?
nie zawsze wystarcza.
Trzeba również zapytać:
Kto dostarczył zasoby?
Jakie zasoby zostały wykorzystane?
Jakie inne zastosowanie tych zasobów było możliwe?
To kolejny przykład różnicy między ceną a ekonomicznym kosztem.
Bodziec nie jest poleceniem
W prostym schemacie moglibyśmy powiedzieć:
wprowadzamy bodziec X → ludzie robią Y.
Rzeczywistość jest bardziej interesująca.
Ludzie różnią się pod względem:
dochodu,
celów,
potrzeb,
preferencji,
informacji,
oczekiwań,
ograniczeń,
stosunku do ryzyka.
Dlatego ten sam bodziec może prowadzić do różnych reakcji.
Bardziej użyteczna sekwencja wygląda tak:
zmiana warunków → zmiana bodźców → reakcje uczestników → interakcje między reakcjami → rzeczywisty rezultat
Nie pytamy tylko:
Jaki bodziec wprowadzono?
Pytamy:
Jak różni uczestnicy mogą na niego odpowiedzieć?
Pierwszy skutek może być dopiero początkiem
Załóżmy, że zmienia się podatek.
Możemy stosunkowo szybko wskazać bezpośredni efekt.
Ale potem zaczynają reagować:
konsumenci,
przedsiębiorstwa,
pracownicy,
inwestorzy,
konkurenci,
banki.
Niektóre reakcje następują szybko.
Inne wymagają miesięcy albo lat.
Właśnie dlatego krótkookresowy skutek może różnić się od długookresowego.
Jedno z najlepszych pytań ekonomicznych brzmi więc:
Co stanie się później?
A następnie:
Jak uczestnicy dostosują się do tego, co właśnie się wydarzyło?
Popyt i podaż nie są lekcją rysowania dwóch krzywych
Uczeń może wiedzieć, że jedna krzywa opada, a druga rośnie.
Może znaleźć punkt równowagi.
Może nauczyć się, kiedy przesuwać krzywą w prawo lub w lewo.
A mimo to może nie rozumieć rynku.
Bo najważniejsze pytanie nie brzmi:
Którą linię mam przesunąć?
Tylko:
Dlaczego zachowanie uczestników miałoby się zmienić?
Wzrósł dochód.
Dlaczego miałoby to zmienić popyt na ten konkretny produkt?
Wzrosły koszty produkcji.
Dlaczego zmienia to decyzje producentów?
Staniał substytut.
Dlaczego ma to znaczenie dla innego produktu?
Zmieniły się oczekiwania.
Dlaczego przyszłość wpływa na dzisiejsze decyzje?
Wykres przedstawia relację.
Nie jest jej wyjaśnieniem.
Wzór również nie jest jeszcze rozumowaniem
Ekonomia wykorzystuje matematykę.
Procenty.
Funkcje.
Statystykę.
Prawdopodobieństwo.
Optymalizację.
Na bardziej zaawansowanym poziomie także rachunek różniczkowy, całkowy czy algebrę liniową.
Można jednak poprawnie wykonać obliczenie i błędnie zinterpretować jego znaczenie ekonomiczne.
Można obliczyć elastyczność, ale nie rozumieć, co mówi ona o zachowaniu.
Można rozwiązać równanie, nie wiedząc, dlaczego zawiera właśnie takie zmienne.
Dlatego obok pytania:
Jak to policzyć?
muszą istnieć pytania:
Co reprezentuje ta zmienna?
Dlaczego te wielkości są ze sobą powiązane?
Co uznajemy za niezmienne?
Jakie założenia przyjęliśmy?
Co mogłoby zmienić wynik?
Matematyka pozwala relację zapisać precyzyjnie.
Nie zwalnia nas jednak z obowiązku jej rozumienia.
Model nie jest nieudaną kopią rzeczywistości
Czasami model ekonomiczny spotyka się z zarzutem:
W prawdziwym świecie jest o wiele bardziej skomplikowanie.
Oczywiście.
Model celowo nie zawiera wszystkiego.
Gdyby zawierał każdy szczegół rzeczywistości, przestałby być uproszczonym narzędziem analizy.
Lepsze pytanie brzmi więc:
Co ten model celowo uwidacznia?
Następnie:
Jakie założenia są potrzebne?
I wreszcie:
W którym momencie uproszczenie staje się zbyt silne dla naszego problemu?
Dojrzałe rozumienie ekonomii wymaga nie tylko umiejętności stosowania modeli.
Wymaga również rozpoznawania ich granic.
Ceteris paribus mówi nam, co chwilowo odkładamy na bok
Chcemy zbadać wpływ ceny na wielkość popytu.
Jeżeli jednocześnie zmienimy:
dochód,
preferencje,
ceny substytutów,
oczekiwania,
liczbę konsumentów
i samą cenę produktu,
trudno będzie ustalić, co odpowiada za obserwowany efekt.
Dlatego używamy założenia ceteris paribus — przy pozostałych warunkach niezmienionych.
To narzędzie analityczne.
Nie twierdzenie, że rzeczywisty świat pozostaje nieruchomy.
W prawdziwej gospodarce wiele warunków może zmieniać się jednocześnie.
Uczeń musi więc umieć odróżnić:
relację badaną wewnątrz modelu
od
rzeczywistej sytuacji, w której zmienia się wiele elementów naraz.
PKB jest wskaźnikiem, a nie gospodarką zamkniętą w jednej liczbie
Wzrost PKB może przekazywać ważną informację.
Nie odpowiada jednak automatycznie na pytania:
Czy wszystkim wzrosły dochody?
Jak rozłożyły się korzyści?
Co wydarzyło się w poszczególnych regionach?
Jak zmieniła się jakość życia?
Jakie były koszty środowiskowe?
Czy wzrost jest trwały?
Nie oznacza to, że PKB jest bezużyteczny.
Oznacza, że trzeba wiedzieć, na jakie pytanie dany wskaźnik odpowiada.
To podstawowa zasada analizy danych ekonomicznych.
Nie pytamy tylko:
Jaka jest liczba?
Pytamy:
Co wolno z tej liczby wywnioskować?
Średnia nie jest doświadczeniem każdego człowieka
Jeżeli inflacja wynosi 5%, nie oznacza to, że koszty życia każdego gospodarstwa domowego wzrosły dokładnie o 5%.
Ludzie kupują różne produkty.
Jedni wydają większą część dochodu na mieszkanie.
Inni na transport.
Jeszcze inni na leki, edukację lub energię.
Agregat opisuje pewną całość.
Jednostka może doświadczać tej samej sytuacji inaczej.
Nie ma tu sprzeczności.
Są po prostu dwa poziomy analizy.
Ekonomia zmienia skalę
Jednostka.
Gospodarstwo domowe.
Firma.
Branża.
Region.
Państwo.
Gospodarka światowa.
Wniosek prawdziwy na jednym poziomie nie zawsze można przenieść bez zmian na drugi.
Jedna osoba zaczyna więcej oszczędzać.
To może być dla niej rozsądne.
Ale jeśli miliony gospodarstw domowych jednocześnie ograniczą wydatki, firmy mogą odnotować niższe przychody.
Mogą ograniczyć produkcję.
Może zmienić się zatrudnienie.
W rezultacie decyzja rozsądna dla jednej osoby może, po upowszechnieniu, wywołać inny efekt systemowy.
Dlatego pytanie:
Czy to jest racjonalne dla jednostki?
nie zawsze jest tym samym co:
Co się stanie, jeśli wiele jednostek zrobi to jednocześnie?
Mikroekonomia i makroekonomia nie żyją w dwóch różnych światach
Mikroekonomia bada między innymi:
konsumentów,
firmy,
konkretne rynki,
ceny,
konkurencję,
bodźce.
Makroekonomia zajmuje się między innymi:
inflacją,
bezrobociem,
wzrostem gospodarczym,
stopami procentowymi,
produkcją całej gospodarki,
polityką fiskalną i pieniężną.
Ale decyzja makroekonomiczna często działa poprzez zachowania mikroekonomiczne.
Bank centralny zmienia stopy procentowe.
Zmienia się koszt kredytu.
Gospodarstwa domowe modyfikują decyzje finansowe.
Firmy mogą zmienić plany inwestycyjne.
Rynek nieruchomości może zareagować.
Może zmienić się kurs walutowy.
Z czasem mogą pojawić się skutki dla produkcji i zatrudnienia.
Makroekonomia przechodzi przez decyzje pojedynczych uczestników.
„Dobre rozwiązanie” wymaga pytania: dobre dla kogo?
Politykę gospodarczą często ocenia się jednym słowem:
dobra;
zła.
Ekonomicznie to za mało.
Dobra dla kogo?
W jakim okresie?
W porównaniu z jaką alternatywą?
Kto ponosi koszt?
Kto otrzymuje korzyść?
Jakie ryzyko powstaje?
Jakie założenia są potrzebne?
Polityka może jednocześnie wpływać na:
inflację,
zatrudnienie,
wzrost,
finanse publiczne,
stabilność finansową,
podział dochodów.
Cele te nie zawsze są ze sobą zgodne.
Ekonomia nie zawsze powie nam, który cel powinien być moralnie najważniejszy.
Może jednak bardzo dokładnie pokazać:
jakie kompromisy ukrywają się za wyborem.
Fakt i ocena nie są tym samym
Możemy zapytać:
Co się dzieje?
Dlaczego?
Jakie skutki są prawdopodobne?
To jeden rodzaj pytań.
Możemy też zapytać:
Co powinno się wydarzyć?
To pytanie może zawierać wartości.
Rozważmy zdanie:
Należy podnieść ten podatek, ponieważ nierówności są zbyt duże.
Możemy osobno badać:
Jaki jest poziom nierówności?
Jak podatek wpłynie na dochody?
Jak ludzie i firmy mogą zareagować?
Jakie inne konsekwencje są możliwe?
Ale wyrażenie:
zbyt duże
zawiera również ocenę.
Dobre myślenie ekonomiczne nie usuwa wartości z debaty.
Pomaga jednak nie ukrywać ich wewnątrz twierdzeń, które wyglądają jak czyste fakty.
Oczekiwania powodują, że przyszłość może wpływać na teraźniejszość
Ludzie nie reagują wyłącznie na to, co już się wydarzyło.
Reagują także na to, czego się spodziewają.
Jeśli konsumenci oczekują dalszego wzrostu cen, mogą przyspieszyć zakupy.
Jeśli przedsiębiorstwo oczekuje recesji, może ograniczyć inwestycje jeszcze przed jej nadejściem.
Jeśli inwestorzy oczekują zmiany stóp procentowych, ceny aktywów mogą zacząć reagować przed oficjalną decyzją.
W ten sposób oczekiwana przyszłość zmienia decyzje podejmowane dzisiaj.
To utrudnia proste myślenie liniowe.
Informacja także jest częścią problemu ekonomicznego
Kupujący nie zawsze zna jakość produktu.
Bank nie wie z całkowitą pewnością, czy kredyt zostanie spłacony.
Pracodawca nie zna przyszłej produktywności kandydata.
Inwestor nie zna wszystkich przyszłych wydarzeń.
Informacja może być:
niepełna,
kosztowna,
nierówno rozłożona,
błędna,
opóźniona.
Decyzje podejmowane są więc często nie przy pełnej wiedzy, lecz w warunkach niepewności.
To ma ogromne znaczenie dla interpretacji zachowania.
Racjonalność nie oznacza doskonałości
Decyzja może później okazać się błędna.
Nie oznacza to automatycznie, że była całkowicie nieracjonalna w chwili podejmowania.
Trzeba zapytać:
Jaką informację miał uczestnik?
Jakie możliwości widział?
Jakie miał ograniczenia?
Czego oczekiwał?
Jak oceniał ryzyko?
Z drugiej strony realne zachowanie może systematycznie odbiegać od założeń uproszczonego modelu.
Właśnie wtedy pojawia się przestrzeń dla ekonomii behawioralnej.
Nie wystarczy stwierdzić:
Ludzie są nieracjonalni.
Trzeba ustalić:
w jaki sposób, w jakich warunkach i względem jakiego modelu zachowanie się różni.
„W porównaniu z czym?” może zmienić całą odpowiedź
„Ten program jest drogi”.
W porównaniu z czym?
Z innym programem?
Z brakiem działania?
Z przyszłymi kosztami, których może uniknąć?
„Płace wzrosły”.
W porównaniu z czym?
Z inflacją?
Z produktywnością?
Z poprzednim rokiem?
Z innymi sektorami?
„Firma osiągnęła wysoki zwrot”.
W stosunku do czego?
Do zainwestowanego kapitału?
Do ryzyka?
Do alternatywnej inwestycji?
Ekonomia bardzo często potrzebuje punktu odniesienia.
Bez niego liczba może być poprawna, ale interpretacja niepełna.
Procent ma zawsze swoją podstawę
Cena wzrosła o 10%.
Potem spadła o 10%.
Czy wróciła do poziomu początkowego?
Nie.
100 rośnie do 110.
10% ze 110 to 11.
Po spadku otrzymujemy 99.
Matematycznie to proste.
Koncepcyjnie pokazuje jednak coś bardzo ważnego:
procent nie istnieje bez podstawy odniesienia.
Ta zasada jest istotna przy:
tempach wzrostu,
inflacji,
stopach zwrotu,
zmianach dochodu,
indeksach,
porównaniach w czasie.
Nominalnie więcej nie zawsze znaczy realnie więcej
Dochód wzrósł o 5%.
Czy sytuacja materialna się poprawiła?
Nie wiemy.
Jeżeli ceny istotne dla danego gospodarstwa wzrosły o 8%, dochód nominalny jest wyższy, ale realna siła nabywcza może być niższa.
Dlatego liczba pieniędzy i ich zdolność do zakupu dóbr to dwa różne poziomy analizy.
Korelacja nie odpowiada jeszcze na pytanie „dlaczego?”
Dwie zmienne poruszają się razem.
Czy jedna powoduje drugą?
Możliwe.
Ale równie dobrze:
obie mogą zależeć od trzeciego czynnika;
kierunek przyczynowości może być odwrotny;
relacja może działać tylko w określonych warunkach;
może zmieniać się w czasie;
może być przypadkowa.
Ekonomista nie powinien zatrzymać się na stwierdzeniu:
te dwie rzeczy występują razem.
Potrzebny jest mechanizm.
Ekonomia potrzebuje historii
Warunki gospodarcze nie powstają w próżni.
Instytucje mają historię.
Prawo ma historię.
Rynki mają historię.
Technologie zmieniają możliwości produkcji.
Wojny zmieniają przepływ zasobów.
Zmiany demograficzne wpływają na rynek pracy i konsumpcję.
Kryzysy gospodarcze mogą zmieniać politykę.
Dlatego pytanie ekonomiczne:
Jakie bodźce działają teraz?
może wymagać pytania historycznego:
Dlaczego właśnie takie instytucje, ograniczenia i możliwości istnieją dzisiaj?
Przedmioty akademickie nie zawsze można sensownie zamknąć w osobnych szufladach.
Ekonomia potrzebuje matematyki, ale nie może zostać do niej zredukowana
Matematyka daje ekonomii precyzję.
Pozwala formalizować zależności.
Porównywać wielkości.
Analizować dane.
Budować modele.
Ale wynik matematyczny trzeba jeszcze zinterpretować.
Uczeń powinien umieć odpowiedzieć nie tylko:
Jaki wynik otrzymałem?
Lecz również:
Co ten wynik oznacza ekonomicznie?
I:
Czy odpowiada na pytanie, które rzeczywiście zadaliśmy?
Gdy ekonomii uczymy się w innym języku, powstaje dodatkowa warstwa
Można rozumieć mechanizm ekonomiczny, ale nie rozumieć języka, którym został opisany.
Można również znać każde słowo w zdaniu i nadal nie rozumieć mechanizmu.
Dlatego nauka takich pojęć jak angielskie scarcity, incentive, equity, revenue, income, turnover, output, return, yield nie powinna polegać wyłącznie na budowaniu par słownikowych.
Termin ma znaczenie wewnątrz określonego systemu pojęć.
To samo dotyczy niemieckiej Fachsprache.
Właśnie dlatego Language + Subject nie oznacza jedynie „przedmiotu prowadzonego w języku obcym”.
Chodzi o jednoczesne rozwijanie:
rozumienia przedmiotu,
języka akademickiego,
terminologii,
umiejętności interpretowania modeli,
umiejętności budowania argumentacji.
Ekonomia przez język angielski:
Ekonomia przez niemiecką Fachsprache:
https://levitintymur.com/economics-in-german-understand-how-the-world-works-through-fachsprache/
Dlaczego nauczenie się kolejnych definicji może niczego nie naprawić
Uczeń mówi:
Nie rozumiem ekonomii.
Uczy się więc kolejnych pojęć.
Po miesiącu zna ich znacznie więcej.
Ale nowe zadanie nadal go zatrzymuje.
Możliwe, że problemem nigdy nie była liczba zapamiętanych definicji.
Uczeń zna osobno:
rzadkość,
koszt alternatywny,
bodźce,
popyt,
podaż,
elastyczność.
Ale nie potrafi zbudować między nimi relacji.
Wiedza istnieje jako lista.
Nie jako system.
Rozumieć cudze rozwiązanie i stworzyć własne to dwie różne kompetencje
Nauczyciel rozwiązuje zadanie.
Uczeń rozumie.
Drugie zadanie.
Znów wszystko jest jasne.
Potem pojawia się nowy problem.
I uczeń nie wie, od czego zacząć.
Nie musi to oznaczać, że niczego wcześniej nie zrozumiał.
Rozpoznawanie poprawnego rozumowania jest łatwiejsze niż samodzielne jego wygenerowanie.
W nowej sytuacji uczeń musi sam ustalić:
co się zmieniło;
kto podejmuje decyzję;
jakie ograniczenie jest istotne;
jaki bodziec się zmienił;
jakie reakcje są możliwe;
jakie założenia są potrzebne;
jakie skutki pośrednie mogą wystąpić;
jaki model w ogóle pasuje do problemu.
To jest właśnie transfer wiedzy.
Jak uczyć się ekonomii, aby budować transfer
Przy nowym zadaniu nie zaczynaj od pytania:
Jaki rozdział podręcznika mam tutaj zastosować?
Najpierw zapytaj:
Co się zmieniło?
Następnie:
Kto musi podjąć decyzję?
Konsument?
Firma?
Pracownik?
Bank?
Inwestor?
Państwo?
Bank centralny?
Potem:
Jakie ograniczenia istnieją?
Pieniądze?
Czas?
Prawo?
Informacja?
Technologia?
Moce produkcyjne?
Następnie:
Jak zmieniły się bodźce?
Co stało się droższe?
Tańsze?
Bardziej ryzykowne?
Bardziej opłacalne?
Dopiero potem:
Jakie zachowanie może się zmienić?
I:
Jak decyzje różnych uczestników wpłyną na siebie?
Zmień jeden warunek
To niezwykle skuteczny test zrozumienia.
Dochód konsumentów wzrósł.
Co się stanie?
Teraz załóżmy, że wzrósł tylko dochód określonej grupy.
Czy odpowiedź pozostaje taka sama?
Produkt jest dobrem podstawowym.
Zmieńmy go w dobro luksusowe.
Co się zmienia?
Produkcję można szybko zwiększyć.
Teraz przyjmijmy, że nowa fabryka wymaga pięciu lat.
Co się zmienia?
Konsumenci oczekują spadku ceny.
Teraz niech oczekują wzrostu.
Co się zmienia?
Jeżeli uczeń potrafi przebudować odpowiedź, oznacza to, że nie tylko pamięta przykład.
Rozumie relacje.
Pytaj: jakie warunki muszą być spełnione?
Weźmy zdanie:
Spadek ceny zwiększa popyt.
Czy chodzi o wzrost wielkości popytu?
Czy o przesunięcie całej krzywej?
Co pozostaje niezmienione?
Czy konsumenci znają nową cenę?
Czy cena może pełnić funkcję sygnału jakości?
Jakie są oczekiwania?
Nie chodzi o to, by każde proste prawo zasypać wyjątkami.
Chodzi o zrozumienie:
w jakiej przestrzeni warunków dane twierdzenie działa.
Pytaj: kto zyskuje, a kto ponosi koszt?
Zmiana może przynieść dodatni rezultat łączny i jednocześnie negatywny rezultat dla określonej grupy.
Technologia może zwiększyć produktywność i zmniejszyć popyt na pewne umiejętności.
Inflacja może inaczej oddziaływać na dłużnika, a inaczej na wierzyciela.
Zmiana kursu walutowego może wspierać eksporterów i podnosić koszty importerów.
Dlatego pytanie:
Czy efekt jest pozytywny?
często trzeba rozszerzyć:
Dla kogo?
Dodaj czas do analizy
Krótki i długi okres mogą prowadzić do różnych odpowiedzi.
Firma nie zbuduje nowej fabryki jutro.
Pracownik nie zdobędzie nowych kwalifikacji w ciągu godziny.
Konsumenci potrzebują czasu na zmianę przyzwyczajeń.
Umowy mogą chwilowo blokować dostosowanie cen.
Dlatego:
co wydarzy się natychmiast?
i
co wydarzy się po dostosowaniu?
to dwa różne pytania.
Szukaj skutków niezamierzonych
Rozwiązanie ma doprowadzić do rezultatu A.
Ale jednocześnie zmienia bodźce.
Uczestnicy dostosowują zachowanie.
Powstaje rezultat B.
Rezultat B może następnie wpłynąć na A.
Nie oznacza to, że każda polityka prowadzi do złych niezamierzonych skutków.
Oznacza tylko, że system reaguje.
Dlatego analiza powinna sprawdzać nie tylko:
Czy osiągniemy zamierzony efekt?
ale również:
Co jeszcze może zmienić się po drodze?
Co powinien diagnozować korepetytor z ekonomii?
Zdanie:
Nie rozumiem ekonomii
nie mówi jeszcze, na czym polega problem.
Uczeń może mieć trudności z:
terminologią;
matematyką;
odczytywaniem wykresów;
odróżnianiem ruchu po krzywej od przesunięcia krzywej;
łączeniem definicji;
przejściem od modelu do rzeczywistego przykładu;
odróżnianiem twierdzeń pozytywnych od normatywnych;
rozumowaniem przyczynowym;
procentami;
językiem nauczania;
samodzielnym budowaniem analizy.
To różne problemy.
Dlatego dobre korepetycje z ekonomii nie powinny polegać jedynie na ponownym przekazaniu tej samej informacji.
Najpierw trzeba ustalić:
który element procesu myślenia nie działa.
Ta sama błędna odpowiedź nie oznacza tej samej przyczyny
Pięciu uczniów zaznacza tę samą błędną odpowiedź.
Pierwszy źle rozumie termin.
Drugi rozumie termin, ale myli dwa pojęcia.
Trzeci zna oba pojęcia, lecz źle interpretuje wykres.
Czwarty poprawnie interpretuje wykres, ale nie zauważył zmiany warunku.
Piąty rozumie model, ale stosuje go poza zakresem jego założeń.
Na poziomie wyniku wszyscy popełnili „ten sam błąd”.
Na poziomie uczenia się to pięć różnych problemów.
Dlatego korekta powinna zaczynać się od diagnozy rozumowania, a nie tylko od oznaczenia odpowiedzi jako błędnej.
Ekonomia nie musi doskonale przewidywać przyszłości, aby była użyteczna
Gospodarka obejmuje:
decyzje ludzi,
niepełną informację,
oczekiwania,
zmiany polityczne,
innowacje technologiczne,
nieprzewidziane wydarzenia,
strategiczne reakcje innych uczestników.
Model może pomóc uporządkować te elementy.
Nie zamieni jednak otwartej przyszłości w gotowy scenariusz.
Dlatego dojrzała odpowiedź ekonomiczna może brzmieć:
Jeżeli obowiązują te warunki i przyjmujemy te założenia, istnieją powody, by oczekiwać takiego mechanizmu.
To nie jest unikanie odpowiedzi.
To precyzyjne określenie, od czego odpowiedź zależy.
Co więc oznacza zrozumieć ekonomię?
Nie tylko znać definicję.
Nie tylko rozpoznać wykres.
Nie tylko wykonać obliczenie.
Nie tylko powtórzyć rozwiązanie nauczyciela.
Trzeba umieć powiedzieć:
co się zmieniło;
jakie ograniczenie się zmieniło;
jak zmieniły się bodźce;
kto podejmuje decyzję;
jak uczestnicy mogą zareagować;
jak ich reakcje wpłyną na siebie;
jaki może być pierwszy skutek;
jakie skutki mogą pojawić się później;
jakie założenia są potrzebne;
co zmieni się, jeżeli zmienimy jeden z warunków.
To właśnie jest myślenie ekonomiczne.
Dlaczego ekonomia jest trudna do zrozumienia?
Bo poprawna odpowiedź bardzo często nie istnieje w próżni.
Zależy od:
warunków,
skali,
czasu,
ograniczeń,
bodźców,
informacji,
oczekiwań,
zachowania innych uczestników,
założeń modelu.
Uczeń musi jednocześnie koordynować:
pojęcia,
matematykę,
modele,
zachowanie ludzi,
instytucje,
przyczynowość,
czas,
niepewność,
język,
alternatywy,
kompromisy,
sprzężenia zwrotne.
Dlatego podczas nauki ekonomii warto stopniowo zastępować pytanie:
Jaka jest poprawna odpowiedź?
silniejszym zestawem pytań:
Dlaczego jest poprawna?
W jakich warunkach jest poprawna?
Co musiałoby się zmienić, aby przestała być poprawna?
Właśnie wtedy ekonomia przestaje być zbiorem definicji, wykresów i gotowych schematów.
Staje się sposobem analizowania decyzji podejmowanych w świecie ograniczonych zasobów, zmiennych warunków i wzajemnie zależnych konsekwencji.
Ekonomia w systemie edukacyjnym Levitin Language School
Levitin Language School pracuje na trzech wzajemnie połączonych poziomach:
Languages • Academic Subjects • Language + Subject
Ekonomia stanowi pełnoprawny kierunek w ramach Academic Subjects.
Jeżeli przedmiot jest poznawany poprzez inny język, pojawia się dodatkowy poziom Language + Subject, w którym wiedza przedmiotowa, terminologia i język akademicki rozwijają się razem.
Osobny kierunek dotyczący ekonomii:
https://languagethinkinglab.blogspot.com/p/online-economics-lessons-for-school.html
Ekonomia poprzez język angielski:
Ekonomia poprzez niemiecką Fachsprache:
https://levitintymur.com/economics-in-german-understand-how-the-world-works-through-fachsprache/
Angielski artykuł o myśleniu ekonomicznym:
Samodzielna wersja niemiecka:
Samodzielna wersja rosyjska:
Samodzielna wersja ukraińska:
Celem nauki nie jest więc wyłącznie zwiększanie liczby odpowiedzi, które uczeń potrafi zapamiętać.
Celem jest doprowadzenie do momentu, w którym potrafi samodzielnie ustalić, od jakich warunków zależy odpowiedź, której jeszcze nigdy wcześniej nie widział.
Tymur Levitin
Założyciel i Dyrektor Levitin Language School
Pedagog językowy, certyfikowany tłumacz i autor
Languages • Academic Subjects • Language + Subject
© Tymur Levitin. Wszelkie prawa zastrzeżone.
