Kiedy uczymy się gramatyki, łatwo zacząć traktować zdanie jak konstrukcję z gotowych elementów.
Najpierw wybieramy słowa.
Potem ustawiamy je we właściwej kolejności.
Na końcu sprawdzamy końcówki, czas, przypadek i zgodność form.
Taki model jest użyteczny podczas wykonywania ćwiczeń.
Nie pokazuje jednak najważniejszej funkcji gramatyki.
Gramatyka nie tylko informuje nas, jak poprawnie zbudować zdanie.
Pozwala przede wszystkim określić:
kto uczestniczy w sytuacji;
jaką funkcję pełni każdy element;
co zmienia się w czasie;
które wydarzenie jest zakończone, a które obserwujemy jako proces;
co jest już znane rozmówcy;
co chcemy wysunąć na pierwszy plan.
Innymi słowy, gramatyka organizuje relacje.
Język polski pokazuje to wyjątkowo wyraźnie, ponieważ znaczenie zdania może być rozłożone jednocześnie między przypadki, aspekt czasownika, szyk, formy osobowe i kontekst.
Dlatego zrozumienie polskiej gramatyki zaczyna się nie od pytania:
Jakiej reguły muszę tutaj użyć?
lecz od pytania:
Jakie relacje muszę wyrazić?
Kolejność słów nie zawsze mówi nam, kto co robi
Spójrzmy na proste zdanie:
Pies ugryzł człowieka.
Możemy jednak powiedzieć również:
Człowieka ugryzł pies.
Podstawowa sytuacja może pozostać ta sama.
Pies jest wykonawcą czynności.
Człowiek jest tym, kogo ugryziono.
Skąd to wiemy, skoro kolejność rzeczowników się zmieniła?
Między innymi dzięki przypadkom.
Forma pies wskazuje tutaj mianownik.
Forma człowieka wskazuje biernik.
Relacja między uczestnikami sytuacji nie zależy więc wyłącznie od miejsca, które zajmują w szeregu słów.
Gramatyczna informacja została zakodowana także wewnątrz form wyrazów.
To jedna z fundamentalnych różnic między systemami językowymi.
Angielski rozdziela tę samą pracę inaczej
Porównajmy:
The dog bit the man.
oraz:
The man bit the dog.
W języku angielskim zmiana kolejności podstawowych elementów zmienia interpretację całego wydarzenia.
Pozycja jest jednym z głównych sposobów rozpoznawania funkcji.
W polskim przypadki pozwalają na większą swobodę szyku:
Pies ugryzł człowieka.
Człowieka ugryzł pies.
Ale z tego nie wynika, że szyk polskiego zdania jest przypadkowy.
Zmiana kolejności może wpływać na:
punkt wyjścia wypowiedzi;
kontrast;
akcent informacyjny;
styl;
naturalność zdania w konkretnym kontekście.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Swobodniejszy szyk nie oznacza szyku pozbawionego znaczenia.
Przypadek nie jest tylko końcówką
Uczeń może nauczyć się tabeli:
mianownik,
dopełniacz,
celownik,
biernik,
narzędnik,
miejscownik,
wołacz.
Może również poprawnie odmieniać wiele rzeczowników.
Ale znajomość tabeli nie oznacza jeszcze pełnego rozumienia systemu przypadków.
Przypadek jest interesujący dlatego, że pomaga językowi wyrażać relacje między elementami.
Porównajmy:
Rozmawiam z nauczycielem.
Myślę o nauczycielu.
Pomagam nauczycielowi.
Widzę nauczyciela.
Ten sam człowiek zostaje włączony w cztery różne relacje.
Zmienia się czasownik.
Zmienia się konstrukcja.
Zmienia się przypadek.
Dlatego pytanie:
Jaki przypadek jest po tym czasowniku?
jest potrzebne, ale nie zawsze wystarczające.
Głębsze pytanie brzmi:
Jaką relację język koduje za pomocą tej konstrukcji?
Reguła opisuje wzorzec, ale nie zastępuje rozumienia
W nauczaniu często potrzebujemy skrótów.
Mówimy:
pomagać + celownik
albo:
myśleć o + miejscownik.
To praktyczne.
Uczeń otrzymuje schemat, który może zapamiętać i wykorzystać.
Jednak schemat jest reprezentacją regularności, a nie pełnym wyjaśnieniem działania języka.
Jeżeli uczący się zna tylko listę:
czasownik → przypadek,
każdy nowy czasownik może stać się kolejną pozycją do zapamiętania.
Jeżeli zaczyna widzieć typy relacji, konstrukcje zaczynają tworzyć większy system.
To nie usuwa konieczności uczenia się konkretnych połączeń.
Zmienia jednak sposób, w jaki wiedza jest organizowana.
Aspekt pokazuje, że czas to nie wszystko
Drugim szczególnie ważnym obszarem jest aspekt czasownika.
Porównajmy:
Czytałem książkę.
Przeczytałem książkę.
Oba zdania odnoszą się do przeszłości.
Gdyby gramatyka była jedynie systemem lokalizowania wydarzeń na osi czasu, różnica byłaby niewielka.
A jednak jest fundamentalna.
W pierwszym przypadku czynność jest przedstawiana jako proces, aktywność lub sytuacja obserwowana bez koniecznego skupienia na jej osiągniętym końcu.
W drugim zostaje ujęta jako zakończona całość z osiągniętym rezultatem.
Gramatyka zmienia więc nie tylko informację o tym, kiedy coś się wydarzyło.
Zmienia sposób, w jaki mówiący konceptualizuje samo wydarzenie.
Tego nie da się zawsze przetłumaczyć jedną formą
I właśnie tutaj zaczyna się problem przekładu.
Jeżeli w jednym języku pewna różnica jest systematycznie wyrażana przez aspekt, a w drugim przez czas, konstrukcję, kontekst albo kombinację środków, nie możemy oczekiwać prostego równania:
forma A = forma B.
Dobry przekład wymaga rozpoznania relacji.
Co jest zakończone?
Co trwa?
Co jest rezultatem?
Co stanowi tło?
Co wydarzyło się wcześniej?
Która informacja jest ważna w danym fragmencie?
Dopiero wtedy można zdecydować, jak język docelowy powinien tę relację wyrazić.
Znaczenie między językami nie znajduje się w identycznych formach
To prowadzi do szerszego problemu znaczenia między językami.
Porównując systemy językowe, łatwo szukać odpowiedników:
polski przypadek → angielski przyimek;
angielski czas → polski czas;
niemiecka konstrukcja → polska konstrukcja.
Takie zestawienia są przydatne.
Ale mogą stworzyć złudzenie, że języki dzielą rzeczywistość na dokładnie te same kategorie, a następnie jedynie nadają im inne nazwy.
W rzeczywistości każdy system rozdziela pracę inaczej.
Jedna relacja może być wyrażona:
końcówką;
przyimkiem;
kolejnością słów;
czasownikiem pomocniczym;
aspektem;
kontekstem;
intonacją;
albo kilkoma środkami jednocześnie.
Dlatego prawdziwe porównanie języków nie pyta wyłącznie:
Co jest odpowiednikiem tej formy?
Pyta:
Jak oba języki rozwiązują ten sam problem komunikacyjny?
Angielski i niemiecki pokazują jeszcze inne sposoby organizacji relacji
Porównanie angielskiego i niemieckiego jest pod tym względem szczególnie interesujące.
Angielski w dużym stopniu wykorzystuje stabilną kolejność elementów.
Niemiecki łączy informację morfologiczną z charakterystyczną architekturą zdania: pozycją czasownika, polem przednim, ramą zdaniową i różnicą między zdaniem głównym a podrzędnym.
Polski korzysta z rozbudowanej fleksji i stosunkowo swobodnego szyku, który może pełnić funkcje informacyjne.
Żaden z tych systemów nie jest „bardziej logiczny”.
Każdy inaczej rozdziela zadania.
I właśnie porównanie pozwala zobaczyć coś, czego często nie dostrzegamy we własnym języku.
To, co dla rodzimego użytkownika wydaje się naturalne, okazuje się jednym z możliwych sposobów organizowania znaczenia.
Podmiot może istnieć bez osobnego słowa
Weźmy kolejną prostą różnicę.
Po angielsku:
I understand.
Po polsku:
Rozumiem.
Nie musimy mówić:
Ja rozumiem.
Forma czasownika dostarcza informacji potrzebnej do identyfikacji osoby.
Ale ja może się pojawić:
Ja rozumiem, ale on nie.
Wtedy zaimek wykonuje dodatkową pracę.
Może tworzyć kontrast.
Może podkreślać osobę.
Może reagować na wcześniejszą wypowiedź.
Ponownie widzimy ten sam mechanizm:
gramatyka nie tylko określa, co wolno powiedzieć.
Tworzy zestaw możliwości, między którymi mówiący dokonuje wyboru.
Dlatego błąd może być logiczny
Uczeń języka obcego nie buduje wszystkich błędnych zdań przypadkowo.
Często wykorzystuje relacje, które dobrze działają w języku już przez niego znanym.
Polskojęzyczny uczeń angielskiego może próbować korzystać ze swobody szyku, do której jest przyzwyczajony.
Osoba ucząca się polskiego może z kolei próbować uzależnić funkcję rzeczownika przede wszystkim od pozycji.
W obu przypadkach za błędem może stać spójna logika innego systemu.
Dlatego podczas korekty warto pytać nie tylko:
Co jest niepoprawne?
ale również:
Dlaczego ta forma wydawała się uczniowi właściwa?
Odpowiedź może powiedzieć znacznie więcej o rzeczywistym problemie.
Uczyć się niemieckiego to nie tylko poznawać niemieckie reguły
Ta zasada dotyczy każdego języka.
Kiedy ktoś chce uczyć się niemieckiego, może oczywiście potrzebować deklinacji, rodzajników, szyku zdania, czasów i konstrukcji bezokolicznikowych.
To konieczne elementy systemu.
Ale dojrzała kompetencja pojawia się wtedy, gdy uczeń zaczyna rozumieć, jak te środki współpracują przy tworzeniu znaczenia.
Podobnie w nauce angielskiego nie wystarczy znać formułę czasu.
W polskim nie wystarczy znać końcówkę przypadka.
W każdym przypadku potrzebny jest ruch:
forma → relacja → funkcja → samodzielny wybór.
W Levitin Language School właśnie ten przejściowy obszar między wiedzą a użyciem jest jednym z kluczowych elementów diagnozy językowej.
Przekład ujawnia granice dosłowności
W praktyce przekładu bardzo szybko widzimy, że struktura jednego języka nie może być po prostu przeniesiona do drugiego.
Rozważmy angielskie:
She had already left when I arrived.
Najważniejszą informacją nie jest nazwa Past Perfect.
Istotna jest relacja:
jedno wydarzenie zakończyło się przed drugim.
Język docelowy musi tę relację zachować w sposób naturalny dla własnego systemu.
Czasem zrobi to za pomocą czasu.
Czasem aspektu.
Czasem dodatkowego elementu leksykalnego.
Czasem sam kontekst wystarczy do jednoznacznej interpretacji.
Dlatego praktyka przekładu wymaga pracy z funkcją, a nie tylko z powierzchniową formą.
Jak tłumaczyć literaturę, skoro forma też tworzy znaczenie?
Problem staje się jeszcze bardziej złożony, kiedy pytamy, jak tłumaczyć literaturę.
W literaturze relacje nie dotyczą wyłącznie tego, kto wykonuje czynność.
Znaczenie może powstawać poprzez:
długość zdania;
rytm;
powtórzenia;
przemilczenia;
nietypowy szyk;
rejestr;
sposób prowadzenia dialogu;
stopień bezpośredniości;
dystans narratora.
Tłumacz musi więc ustalić nie tylko:
Co zdanie mówi?
ale także:
Jak zdanie osiąga swój efekt?
Dopiero wtedy można podjąć decyzję dotyczącą języka docelowego.
Salinger i Remarque nie mogą brzmieć tak samo
Porównanie autorów takich jak Salinger i Remarque dobrze pokazuje ograniczenia mechanicznego podejścia do przekładu literackiego.
Nie istnieje jedna uniwersalna procedura, która tworzy „literacki styl” w języku docelowym.
Różni autorzy inaczej wykorzystują:
rytm;
dialog;
dystans;
składnię;
niedopowiedzenie;
powtórzenie;
rejestr.
Jeżeli tłumacz konsekwentnie wygładza te różnice, może stworzyć tekst poprawny i płynny, ale jednocześnie zmniejszyć różnicę między głosami autorów.
Dlatego przekład literacki wymaga nie tylko poprawności.
Wymaga rozpoznania, które cechy tekstu są funkcjonalnie istotne.
Emocje również mogą znajdować się w strukturze
Podobny problem pojawia się przy przekładaniu emocji.
Porównajmy:
Wyjdź.
Powinieneś wyjść.
Może powinieneś już iść.
Praktyczny kierunek działania może być podobny.
Ale relacja między rozmówcami jest inna.
Zmieniają się:
bezpośredniość;
nacisk;
dystans;
uprzejmość;
możliwa interpretacja intencji.
Emocji nie można więc szukać wyłącznie w słownictwie.
Część informacji emocjonalnej jest zakodowana w sposobie organizacji wypowiedzi.
Techniki tłumaczeniowe nie podejmują decyzji za tłumacza
Możemy klasyfikować techniki tłumaczeniowe.
Możemy uczyć się procedur.
Możemy analizować strategie stosowane w różnych typach tekstów.
To wszystko jest potrzebne.
Ale sama znajomość techniki nie odpowiada na pytanie:
Czy właśnie tutaj należy jej użyć?
Najpierw trzeba rozpoznać problem.
Co musi zostać zachowane?
Co może się zmienić?
Która relacja jest centralna?
Czy dosłowność zachowa funkcję, czy ją zniszczy?
Dopiero potem wybieramy narzędzie.
Doświadczenie tłumacza zmienia sposób czytania
Dlatego doświadczenie tłumacza nie polega wyłącznie na tym, że z czasem tłumaczy on szybciej.
Zmienia się również to, co zauważa.
Początkujący może zobaczyć trudne słowo.
Doświadczony tłumacz może jednocześnie zauważyć:
zmianę rejestru;
ukrytą relację między zdaniami;
celową dwuznaczność;
nietypową składnię;
przesunięcie perspektywy;
kontrast między formą a intencją.
Doświadczenie rozwija więc nie tylko zdolność rozwiązywania problemów.
Rozwija zdolność rozpoznawania, że problem w ogóle istnieje.
Ćwiczenie i rzeczywista komunikacja stawiają inne wymagania
Możemy wyróżnić cztery poziomy pracy z gramatyką.
1. Rozpoznanie
Uczeń widzi formę i potrafi ją nazwać lub zinterpretować.
2. Odtworzenie
Potrafi zbudować ją według podanego modelu.
3. Samodzielny wybór
Rozpoznaje w nowej sytuacji, jakiej struktury potrzebuje.
4. Zastosowanie w rzeczywistej komunikacji
Podejmuje decyzję, jednocześnie słuchając, reagując, planując wypowiedź i dostosowując ją do sytuacji.
To cztery różne wymagania.
Dlatego fakt, że uczeń „zna przypadki” albo „przerobił czasy”, nie mówi jeszcze, na którym poziomie potrafi z nich korzystać.
Język może stać się narzędziem myślenia o przedmiocie
Problem staje się jeszcze ciekawszy, gdy język służy nie tylko do rozmowy, ale także do nauki biologii, fizyki, matematyki, historii czy przedmiotów technicznych.
Wtedy trzeba precyzyjnie wyrażać:
przyczynę;
skutek;
warunek;
proces;
wynik;
hipotezę;
ograniczenie;
zależność.
To prowadzi do trzech powiązanych warstw edukacyjnych:
Languages
Academic Subjects
Language + Subject
Na trzecim poziomie język staje się narzędziem pracy z wiedzą.
Uczeń nie tylko zna termin.
Musi zbudować za jego pomocą poprawną relację.
Właśnie dlatego kompetencja językowa i kompetencja przedmiotowa mogą się spotykać, nie stając się tym samym.
Diagnoza jest ważniejsza niż automatyczne dodawanie kolejnych reguł
Dwie osoby mogą stworzyć ten sam błędny rezultat z zupełnie różnych powodów.
Jedna nie zna formy.
Druga zna ją, ale nie rozpoznaje kontekstu.
Trzecia poprawnie wykonuje ćwiczenie, lecz nie potrafi wybrać konstrukcji samodzielnie.
Czwarta przenosi logikę z innego języka.
Piąta buduje zdanie gramatycznie, ale nie rozpoznaje jego efektu pragmatycznego.
Dlatego w Levitin Language School istotne jest nie tylko pytanie:
Czego uczeń jeszcze nie zna?
Równie ważne jest:
W którym miejscu przestaje działać cały proces?
Dopiero wtedy można dobrać pracę odpowiadającą rzeczywistemu problemowi.
Osoby pracujące nad angielskim mogą korzystać z English Courses at Levitin Language School, a uczące się niemieckiego — z German Courses at Levitin Language School.
W Stanach Zjednoczonych ten kierunek edukacyjny reprezentuje Language Learnings, amerykański oddział.
Language Thinking Lab rozwija obszar badawczy i metodologiczny dotyczący języka, myślenia, uczenia się i wiedzy.
Autorski i ekspercki obszar Tymur Levitin łączy niezależne prace dotyczące języka, przekładu i edukacji.
Gramatyka nie mówi tylko, co jest poprawne
Reguły pozostają potrzebne.
Tabele pozostają potrzebne.
Nazwy przypadków, aspektów i konstrukcji są potrzebne.
Pozwalają kompresować wiedzę i rozpoznawać regularności.
Ale opis systemu nie jest jeszcze umiejętnością działania w systemie.
Najważniejsze pytanie stopniowo się zmienia.
Na początku pytamy:
Jaka forma jest poprawna?
Później:
Jaką relację wyraża ta forma?
A jeszcze później:
Dlaczego właśnie ta relacja jest potrzebna w tej sytuacji?
W tym momencie gramatyka przestaje wyglądać jak zbiór końcówek i zakazów.
Staje się tym, czym jest w realnym języku:
systemem, dzięki któremu ludzie budują relacje między elementami znaczenia.
O autorze
Tymur Levitin jest założycielem i dyrektorem Levitin Language School, nauczycielem języka angielskiego i niemieckiego, tłumaczem oraz autorem prac poświęconych językowi, myśleniu językowemu, przekładowi i edukacji.
W swojej pracy dydaktycznej i metodologicznej analizuje nie tylko formy językowe, lecz także decyzje stojące za nimi: sposób organizowania znaczenia, przechodzenia między systemami językowymi oraz wykorzystywania języka do komunikacji i pracy z wiedzą.
Autor: Tymur Levitin
Kategoria: Kolumna autorska | Tymur Levitin o języku, znaczeniu i uczeniu się
© Tymur Levitin. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Niniejszy artykuł jest oryginalnym, samodzielnym dziełem Tymura Levitina, założyciela i dyrektora Levitin Language School. Powielanie, rozpowszechnianie lub wykorzystywanie całości bądź części materiału bez pisemnej zgody autora jest zabronione.
